Przed chwilą coś niedużego uderzyło o pokład. Pomyślałem, że to fala, ale jednak rzadko zdarza się fala, która się szamoce. Wyjrzałem i zobaczyłem rybę latającą, tym razem żywą. No, biedaczko pomogę ci, z ratowania ryb jestem tu najlepszy w okolicy. Poczułem się od razu lepiej z powodu pomysłu na dobry uczynek, ale nie będzie mi zaliczone. Ryba kilka razy podskoczyła i zgrabnym łukiem wróciła do wody. Postanowiłem umilić sobie wieczór gorzką już niestety herbatą i kanapką z kawałkiem sera. Oczywiście, jeśli przyjmiemy założenie, że kanapką nazwać można coś, co u podstaw ma suchy jak wiór kawałek deszczułki przypominającej konsystencją płytę paździerzową. Równie dobrze można zrobić z tego podstawkę pod piwo. Pieczywo chrupkie ma ponoć dużo błonnika i ogólnie jest zdrowe. Tak czuję, że jest zdrowe, bo ledwo przechodzi mi przez gardło. Dobrze chociaż, że jest zdrowe skoro musi być niesmaczne. Dlaczego ewolucja tak to wszystko zorganizowała, że wszystkie rzeczy do jedzenia, na które masz zawsze wielki apetyt, które budzą cudne, biesiadne skojarzenia, z których tłuszcz kapie rozkosznie po koszuli, które pachną aromatem tak, że sąsiadów nie można rozgonić, są oczywiście niezdrowe? Czy świat przewróciłby się do góry nogami, gdyby nagle okazało się, że najwięcej tłuszczu, cholesterolu i kalorii mają gotowana marchewka i kalafior? Są to rzeczy oczywiście do przełknięcia pod warunkiem polania ich obficie pysznym sosem skomponowanym na rosole, śmietanie i dajmy na to koprze. Ale co? Ale sos jest niezdrowy. Dajmy pokój, bo człowiek się tylko denerwuje i niepotrzebnie traci kalorie. Wróćmy do kanapki. Otóż jak zwykle, dziwnym zrządzeniem losu nie obyło się bez przygód. Wyfasowałem sobie kanapkę jak się patrzy, gdy nagle mój wzrok przykuła niewinnie wyglądająca etykieta. Na etykiecie sera podano datę przydatności do spożycia… Pędem rzuciłem się do kalendarza, sprawdzając mozolnie dzień i godzinę na wszelki wypadek. Jakby miało to coś zmienić… Przecież wiadomo, że wyrok zapadł. Wyrok nie na mnie, bo kanapka nie zjedzona, ale na rzeczoną jak najbardziej. Nie było wątpliwości. Minęliśmy się z datą o trzy dni. Obsztorcowałem się w myślach okrutnie. Ile było w sklepie opakowań tego sera? Nie wiesz? To ci powiem. Dużo. Bardzo dużo! To ty musiałeś, ciućmo jedna, kupić oczywiście jedyny przeterminowany? Próbowałem ratować sytuację intensywnie wąchając ser. Okoliczność badawcza była jednak niezwykle trudna. Nie wiadomo było czy rozpościera swój zapach naturalny, czy naturalnie zrezygnował ze świeżości. Urocza kanapka, obiekt moich marzeń i westchnień, krynica sytości na pustkowiu głodu, powędrowała za burtę. No, teraz to już Towarzystwo Promocji Ryb „Pan Karp” i same zainteresowane chyba wystawią mi pomnik.

a poniżej martwa poprzedniczka mojego dzisiejszego gościa …

www.rejskuby.pl

12

Posted:

Categories: Dziennik Skippera

Organizatorzy Rejsu dziękują Sponsorom za wsparcie i zaufanie, Partnerom za pomoc, i Przyjaciołom za zaangażowanie.
Dziękujemy także Radiowej Trójce (PR S.A. III), TVP Info oraz Redakcji ŻAGLI - naszym Patronom Medialnym za współpracę.
Bez nich ten projekt nie mógłby powstać.

Sponsorzy:
EXTRAL Aluminium, DELPHIA YACHTS, Spółdzielcza Grupa Bankowa, NAVSIM, Uzdrowisko Krynica-Żegiestów S.A. producent wody mineralnej KRYNICZANKA, miasto BYDGOSZCZ organizator Festiwalu STER NA BYDGOSZCZ

Partnerzy:
Przychodnia ALCOR, Portal pogodadlazeglarzy.pl, Towarzystwo Promocji Ryb Pankarp.pl, Agencja Rynku Rolnego, LYO FOOD, CODE ZERO, GARMIN oraz SMART

Przyjaciele Rejsu:
Firma SMART, Firma KNAP, Firma TWINS, Polski Związek Żeglarski (PZŻ), Kpt. Krzysztof Baranowski, Magazyn i Portal WIATR, Portal TAWERNA SKIPPEROW, PORTAL ZEGLARSKI