Każda noc na Oceanie jest inna. Dziś księżyc nisko zawieszony, świeci niemal całą tarczą. Fala od rufy dodaje prędkości. Powoli nadbiega, tworząc wrażenie większej niż jest w istocie. Jest duża, za chwilę wleje się z hukiem do łódki… Ale nie. Jacht majestatycznie unosi się i płynie dalej prowadzony przez masy wody, która pod nim. Nie mogę oderwać wzroku od tej pogoni fali za falą. Zgaduję, która z nadchodzących będzie największa, która podniesie nas wyżej. Płynę na samym przednim żaglu. Wiatr od rufy i jest go aż nadto. Sześć w skali Beauforta, co rozpędza kadłub do sześciu, siedmiu węzłów. Wystarczająca prędkość jak na noc. Nastawiam alarm w budziku i postanawiam przespać się dwie godziny. Na Oceanie pusto, zatem mogę sobie na to pozwolić. Na wszelki wypadek włączam alarm radarowy na dziesięć mil i przy okazji redukuję nieco genuę. Co tam, popłynę wolniej ale za to spokojniej, bez szarpaniny żagla i hałasu takielunku. Zasypiam szybko i niemalże od razu budzi mnie pisk alarmu. No na to, to się kochani nie umawialiśmy. Miały być dwie godziny snu! Program SailCruiser na moim komputerze pokazuje zbliżający się od rufy statek. Czy ja wożę ze sobą jakiś magnes? Dlaczego, jeśli na całym Oceanie pojawia się gdzieś statek, to musi przepływać obok mnie? Już wiem, że przez najbliższą godzinę nie zasnę i będę go pilnował. Kto wie? A może tam na mostku nie ma nikogo, bo oficer też postanowił zdrzemnąć się na dwie godziny? Bahia Blanca, zapamiętuję nazwę na wypadek gdybym musiał go wywołać. System AIS pokazuje, że to statek cargo o długości dwustu dwudziestu pięciu metrów, płynący do Puerto Ordaz. Co kilkanaście minut wystawiam głowę na zewnątrz i porównuję to co widzę na monitorze, z tym co jest w rzeczywistości.
Malutki to ty nie jesteś… Zawsze w takich przypadkach mam ambiwalentne uczucia. To miło, że na tym pustkowiu są jeszcze niedaleko żywe dusze. Trochę gorzej, że te dusze prowadzą górę żelastwa, które zawsze może być zagrożeniem. Dwukrotnie w takich sytuacjach wywoływałem statki przez radio. Procedura jest prosta. Wszyscy prowadzą tzw. nasłuch na kanale szesnastym. To kanał do wzywania pomocy i nawiązywania kontaktu. Później, by nikomu nie przeszkadzać rozmówcy przechodzą na kanał służący komunikacji „statek do statku” i mogą spokojnie prowadzić dialog. Wpadłem na prosty sposób jak zwrócić na siebie uwagę, a jednocześnie nie denerwować oficera na statku, który moim zdaniem jest trochę za blisko. Nie pytałem o intencje, jak to się zwykle robi, a pytałem o mój AIS. Czy działa poprawnie, bo właśnie mam nowy. Otrzymywałem grzeczną odpowiedź i obserwowałem ekran plotera pokazującego ruch na wodzie. Zawsze zauważałem delikatną zmianę kursu jednostki wywołanej, by zwiększyć odległość między nami. I wszyscy byli zadowoleni. I oficer, który zapewne nie lubi zwracania uwagi przez „szmaciarza” i ja, czując się bezpieczniej. Bahia Blanca wyprzedza mnie w przepisowej odległości, powyżej dwóch mil. Pretensji mieć nie mogę. Jeszcze pół godziny obserwacji dla pewności i mogę ponownie zalec w koji. Tym chętniej, że zaczął padać deszcz…

6

Posted:

Categories: Dziennik Skippera

Powoli mija dzień. Jest już osiemnasta, zatem czas na małe co nieco. Może to będzie makaron z sosem grzybowym? Na szczęście suszone grzyby zabrałem z Polski. Wystarczy je namoczyć, udusić w śmietanie, dodać pieprzu i gotowe. Dodam jeszcze odrobinę sera brie, którego kawałek pałęta się po lodówce. To zagęści sos i nada dodatkowego smaku. Tylko kluski świderki czy długie? A nic, zrobię trochę takich, trochę takich, żeby sobie nie robić kłopotu. Siadam za stołem nawigacyjnym jęcząc pod nosem. Wszystko mnie boli. Ramiona od korb kabestanowych, mięśnie brzucha od napinania bez przerwy w przechyłach, plecy… nie wiadomo od czego plecy. A najbardziej boli mnie prawy łokieć. Kilka dni temu palnąłem tym łokciem o blat. Od tamtej pory przy różnych okazjach i o różne fragmenty umeblowania, palnąłem się jeszcze siedem razy. W ten sam łokieć. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć logikę tych zdarzeń? Rozumiem raz, czy dwa, ale siedem? Tego nawet rachunek prawdopodobieństwa nie przewiduje. I gdybym jeszcze dla równowagi palnął się w drugi łokieć, lewy(!), który zresztą czekał w nadziei na razy, nie chcąc być gorszym. Ale nie! Pomazańcem został prawy. Masowałem zatem łokieć, zastanawiając się nad swoją kondycją. Obsługa łódki wymaga sprawności i to wbrew pozorom nielichej. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że jednym ruchem zawodowca rozpościera się żagle, a dalej włącza autopilota i już można dla rozrywki nurzać się w wannie pełnej piany, jest w błędzie. Niejednokrotnie musiałem błyskawicznie brać się do roboty. Szybkość reakcji, gdy nadchodzi poważniejszy wiatr ma znaczenie. Może stanowić o bezpieczeństwie łódki i żeglarza. Ręka mdleje od korby kabestanu, ale przerwy zrobić nie można. Można za to kręcić drugą ręką. Tyle tylko, że ta po chwili również odmawia posłuszeństwa. Różnica jest taka, że boli identycznie, ale z drugiej strony. Pomaga adrenalina. Na tyle, że wykonuje się te prace nie zwracając uwagi na zmęczenie i ból. A mogłem przed rejsem poćwiczyć w siłowni… Ten zapach siły drażniący nos… Ten szczęk żelastwa, niczym broni krzyżackiej rzucanej pod nogi Jagielle. Ta atmosfera testosteronu cięższego od hantli … Chyba sporo mnie ominęło. Szkoda. Postanawiam, że po rejsie odwiedzę jednak miejsce gdzie wykuwa się rzeźba i charakter. Gdzie hartuje się chuchra jak ja. Tak tylko, żeby pobyć i odetchnąć innym powietrzem. Usiądę sobie cichutko w kąciku i dokończę tę książkę. A dla niepoznaki od czasu do czasu zwilżę czoło zraszaczem do kwiatów. Po to, by nie wywoływać skonfundowania wśród moich towarzyszy od sztangi. Tymczasem muszę sobie radzić z zapasami sił, które mam.

Życzcie wytrwałości
Śmiałek

1

Posted:

Categories: Dziennik Skippera

Organizatorzy Rejsu dziękują Sponsorom za wsparcie i zaufanie, Partnerom za pomoc, i Przyjaciołom za zaangażowanie.
Dziękujemy także Radiowej Trójce (PR S.A. III), TVP Info oraz Redakcji ŻAGLI - naszym Patronom Medialnym za współpracę.
Bez nich ten projekt nie mógłby powstać.

Sponsorzy:
EXTRAL Aluminium, DELPHIA YACHTS, Spółdzielcza Grupa Bankowa, NAVSIM, Uzdrowisko Krynica-Żegiestów S.A. producent wody mineralnej KRYNICZANKA, miasto BYDGOSZCZ organizator Festiwalu STER NA BYDGOSZCZ

Partnerzy:
Przychodnia ALCOR, Portal pogodadlazeglarzy.pl, Towarzystwo Promocji Ryb Pankarp.pl, Agencja Rynku Rolnego, LYO FOOD, CODE ZERO, GARMIN oraz SMART

Przyjaciele Rejsu:
Firma SMART, Firma KNAP, Firma TWINS, Polski Związek Żeglarski (PZŻ), Kpt. Krzysztof Baranowski, Magazyn i Portal WIATR, Portal TAWERNA SKIPPEROW, PORTAL ZEGLARSKI